Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana
Też tak macie, że zawsze coś się kończy w coś się zaczyna? Wiecie, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana?
Czy się to komuś podoba czy nie, tak jest. I nie ma na to nawet wpływu fakt, czy proces ten dostrzegamy! Przemijanie i zmiana stanowią nieodłączne elementy życia także tego zawodowego. Nasze otoczenie zmienia się nieustająco. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie wszystko dookoła aż pędzi. Wiek i doświadczenie każe mi jednak dostrzegać w tym dobre strony. Łapię widok słońca, gdy na termometrze -15 st. C, bawi mnie skrzypienie raczków, które założyłam wczoraj z powodu wszechobecnie rządzącej krainy lodu (tak, w centrum Wielkopolski i Obornik i z prawie 50tką na karku!). I podążam za nowym w swoim warsztacie, bo i ten rękodzielniczy biznes nie istnieje bez zmiany, czujności połączonej z konsekwencją i radości z tworzenia!

Uwielbiam swój warsztat. To trochę dla mnie jak terapia. Mogę tam znikać na długie godziny. Nie ma się jednak oszukiwać, że skoro praca w warsztacie jest też pracą, to oczekuję od niej rozwoju, dostosowywania się, otwierania nowych możliwości, by móc podążać za tak zwanymi trendami. Ważne w biznesie jest skalowanie. Niestety nie jest mocną stroną biznesów handmade. Pirografii tym bardziej nie. Oj nie. Wypalając ręcznie „nie przeskoczę” ograniczeń czasowych. Jak ma być dokładnie i satysfakcjonująco nie może być szybko. Gdy ręka wprawna i nie ma już jak podnieść temperatury na pirografie nic więcej ni da się zrobić. Co wtedy zrobić? Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana, więc i w warsztacie przyszedł czas na zmianę. Dobrą zmianę (bez kontekstów politycznych oczywiście). Moim nowym asystentem został EfJedenUltra!
Nowe urządzenie pozostawia mnie w drewnie, wypalaniu z naciskiem położonym na jakość i dokładność. Otwiera przy tym nowe drzwi na grawerowanie w stali, niemetalach, przedmiotach organicznych, szkle! I co najważniejsze- mogę nadal pochylać się nad indywidualnymi, pojedynczymi projektami ale i hurtowe zamówienia stają się dla mnie dostępne!









Bawię się moim nowym asystentem z niesłabnącymi zachwytami. A co najważniejsze- gdy on pracuje ja mogę pochylić się nad stołem, na którym powstaje na nowo piękna mandala stanowiąca formę serwety. I powstaje pirografem! Mam czas pomalować ręcznie gałeczki do kredensu na WOŚP i lakieruję zawieszki z serduchem, bo finał organizuje u nas lokalnie Obornicki Ośrodek Kultury.



Uwielbiam to. Jeśli chcecie zobaczyć filmiki z warsztatu obserwujcie nasze media społecznościowe. Linki do nich znajdziecie w zakładce KONTAKT. Przyjemności Wam życzę w tą wyjątkową zimową aurę. Dbajcie o siebie i nie popełniajcie zimowych głupot!
